Dostępność i turystyka
„Czasem dostępność polega na tym, żeby człowiek nie pozostał sam na sam z barierami” – rozmowa z Krzysztofem Jasińskim

Jesteś naszym sąsiadem, mieszkasz w Łańcucie. Powiedz nam, jak to jest z dostępnością tego miasta dla osób z niepełnosprawnościami.
Jeśli chodzi o samo centrum miasta, sytuacja nie jest zła. W wielu miejscach są obniżone krawężniki, choć nie wszędzie, są miejsca parkingowe dla osób z niepełnosprawnościami, a także dostosowane hotele i prywatne noclegi, szczególnie w nowszym budownictwie.
Problemem pozostaje jednak gastronomia. Do wielu lokali prowadzą schody, przez co wybór restauracji jest ograniczony. Czasami pozostaje zamówienie jedzenia na wynos albo próba pokonania schodów z pomocą drugiej osoby. Na szczęście obsługa lokali zazwyczaj jest bardzo pomocna.
Dasz radę zwiedzić największą atrakcję Łańcuta?
Powiedziałbym, że częściowo. Zamek, mimo wielomilionowych remontów nadal nie jest w pełni dostępny. Jest tam schodołaz, ale dla mnie nie jest to dobre rozwiązanie. On powinien być rozwiązaniem awaryjnym, a nie substytutem prawdziwej dostępności. Rozumiem ograniczenia konserwatorskie, ale byłem w zbyt wielu miejscach, żeby mi ktoś wmawiał że się nie da czegoś zrobić, nawet w cennych zabytkach.
Podobny problem dotyczy naszej pięknej synagogi, do której prowadzi kilka schodów. W takich miejscach bardzo przydatne byłyby proste, przenośne rampy, które można rozłożyć w razie potrzeby. Tak jak w pociągach.
Cieszy, że przynajmniej Oranżeria i inne obiekty muzeum zapewniają dostępność.
Co, kiedy jej nie ma?
Mam też taki pogląd, że jeżeli atrakcja turystyczna czy muzeum nie zapewnia realnej dostępności, osoba z niepełnosprawnością nie powinna płacić pełnej ceny biletu. W takiej sytuacji cena powinna być przynajmniej znacząco niższa od normalnej.

Widzę, że lubisz kulturę. Dużo w niej uczestniczysz?
Najczęściej biorę udział w wydarzeniach kulturalnych w Rzeszowie i Łańcucie. Ogólnie dostępność jest zapewniona, choć w Rzeszowie zdarzają się miejsca, w których wejścia dla osób z niepełnosprawnościami są gorzej zlokalizowane, zastawione samochodami albo platformy dla osób z niepełnosprawnościami nie działają prawidłowo. Podczas wydarzeń plenerowych, takich jak juwenalia, zazwyczaj jest łatwiej, ponieważ imprezy odbywają się na płaskim terenie. Często przygotowywana jest również specjalna strefa dla osób na wózkach, choć i one czasami posiadają uchybienia.
Dużym problemem pozostają toalety. Zdarza się, że dostępne są jedynie przenośne toalety, do których dorosła osoba na większym wózku po prostu nie jest w stanie wjechać.
Sam masz doświadczenie w organizacji imprez.
Tak, jestem w ekipie organizującej Festiwal Folkowisko, który odbywa się w niewielkiej wsi, jak niektórzy mówią „na końcu świata”. Staramy się zapewniać możliwie dużą dostępność i moim zdaniem jest to jeden z bardziej inkluzywnych festiwali. Oczywiście nadal mamy dużo rzeczy do poprawy. Przykładem jest droga prowadząca do głównej sceny. Obecnie są tam kamienie, wysypane żeby utwardzić grunt, które można pokonać z pomocą wolontariuszy.
Mówisz o wsparciu wolontariuszy, o pomocy pracujących w restauracjach. Inne osoby, z którymi rozmawialiśmy, też wspominają, jak ważna jest życzliwość innych ludzi.
Tak. Jeśli na imprezie są przeszkoleni wolontariusze, którzy wiedzą jak pomóc osobie z niepełnosprawnością, to robi to ogromną różnicę w odbiorze wydarzenia.
Czasami dostępność nie polega na tym, żeby wszystko było idealnie dostosowane, ale na tym, żeby człowiek w potrzebie nie pozostał sam na sam z barierami.

Na co zwracasz uwagę, jeśli wyjeżdżasz turystycznie?
Podczas podróży szukam przede wszystkim kompromisu między dostępnością, ceną i lokalizacją. Najbardziej dostępny nocleg nie zawsze jest dla mnie najlepszym wyborem, jeśli kosztuje kilka razy więcej. Gdybym nie musiał zwracać uwagi na koszty, oczywiście wybierałbym te miejsca najbardziej dostępne. Jednak w praktyce dostępność bardzo często wiąże się z dużo wyższą ceną.
Z tego, co wiemy, jeszcze ryzykujesz, że dostępność jest tylko w deklaracjach.
Zdarza się to dość często. Kilka miesięcy temu byłem w Rzymie. Obiekt był oznaczony jako dostosowany, a w opisie było napisane, że wejście jest bez schodów. Na miejscu okazało się, że do mieszkania trzeba zejść po siedmiu schodach, a po wejściu czekał jeszcze jeden. Na zdjęciach wszystko wyglądało dobrze, ale rzeczywistość była zupełnie inna.
Inny przykład z Pragi: Obiekt miał podjazd, windę i według opisu był dostosowany. Na miejscu okazało się jednak, że wejście do windy ma tylko 48 cm szerokości, podczas gdy mój wózek ma 66 cm. Czyli teoretycznie wszystko się zgadzało, a w praktyce z windy nie mogłem skorzystać i trzeba było wózkiem wjeżdżać na piętro.
Jak to weryfikować?
W aplikacjach do wyszukiwania ofert przydałaby się możliwość podawania konkretnych parametrów: szerokości drzwi i windy, wysokości progów, liczby schodów czy wymiarów łazienki. Sama informacja „obiekt przystosowany dla osób z niepełnosprawnościami” jest zdecydowanie niewystarczająca.
Aplikacje mają filtry, ale nie są one dość precyzyjne.
Czego życzysz osobom z niepełnosprawnościami, które podróżują?
Większej liczby dostępnych obiektów, również dostępnych cenowo.
Dziękujemy za rozmowę.
Krzysztof Jasiński

