Turystyka wytchnieniowa
„Ładuję baterie, gdy dziadkowie są z nami” – mówi Magda Gniewkowska
Zapytaliśmy Magdę o jej zdanie nt. turystyki wytchnieniowej, w jaki sposób szuka dostosowanych miejsc noclegowych i jak sama „ładuje baterie” podczas wyjazdów z dziećmi.
Czy korzystałaś kiedyś z turystyki wytchnieniowej?
Nigdy w życiu nie korzystałam z turystyki wytchnieniowej. Tylko o niej słyszałam. Wiem, że są fundacje, które organizują wyjazdy dla osób z niepełnosprawnościami. Wolontariusze nawet pomagają podróżować w górach.
W jaki sposób szukasz dostosowanych miejsc noclegowych?
Dla nas, jako rodziny, organizacja takiego wyjazdu to niemałe wyzwanie. Moje trzy córeczki mają różne niepełnosprawności, więc nie wszędzie możemy przenocować. Muszę się dowiedzieć, czy będą warunki, żebyśmy mogli funkcjonować przy naszych ograniczeniach.
- Musi być przestrzeń, żeby można było swobodnie jechać wózkami.
- Winda na piętro.
- Aneks kuchenny, żeby przygotować odpowiednie jedzenie dla dziecka.
Jak „ładujesz baterie” podczas wyjazdów z dziećmi?
O wiele rzeczy muszę zadbać.
Najlepiej odpoczywam, gdy dziadkowie są z nami. Wtedy dzielę się z nimi obowiązkami: opieką, karmieniem, zabawą z dziećmi. Mogę naładować baterie.
Dlatego chciałabym się dowiedzieć więcej o turystyce wytchnieniowej. Gdzie, kiedy i w jakiej formie mogłabym z niej skorzystać. Jeśli są na miejscu specjaliści, którym mogę zostawić dziecko pod opieką i mieć choć trochę czasu dla siebie, to brzmi to bardzo atrakcyjnie.
Magda Gniewkowska – mama trzech córek (Emi, Domi i Agi), które mają różne niepełnosprawności. Prowadzi profil na Instagramie, na którym opisuje, jak jej rodzina „szuka możliwości wśród ograniczeń”.

