Kultura i podróże bez barier
„Dostępność powinna być czymś naturalnym, a nie przywilejem” – rozmowa z Tadeuszem Łuczakiem

Zacznijmy od Twojej najbliższej okolicy. Czy Jarocin, w którym mieszkasz, można zwiedzać, będąc osobą z niepełnosprawnością?
I tak, i nie. Włodarze gminy starają się, by nasze atrakcje były jak najbardziej dostępne, a mamy miejsca naprawdę ciekawe: Spichlerz Polskiego Rocka, kościoły czy Muzeum Regionalne. Trzeba jednak pamiętać, że wiele z tych obiektów to zabytki, a więc z różnych względów architektonicznych i konserwatorskich nie zawsze można zamontować w nich pełnowymiarową windę.
I co wtedy?
Bardzo często stosuje się w zastępstwie tak zwane platformy. Problem w tym, że nie każda z nich jest przystosowana do każdego rodzaju wózka. Może się na nią np. nie zmieścić większy wózek elektryczny.
Dostrzegam jednak, że w tych placówkach próbują zapewnić pomoc i odpowiednią obsługę osobom z niepełnosprawnościami. Uważam, że jest to ważne, chociaż oczywiście sama pomoc personelu nie zastąpi pełnej dostępności architektonicznej.
Jarocin bardzo kojarzy się z muzyką. Jak wygląda kwestia dostępności na koncertach, na które chodzisz?
Bywa bardzo różnie. Mamy na imprezach specjalne sektory dla osób z niepełnosprawnościami, tyle że często znajdują się one na podwyższeniach, oddalonych platformach albo górnych balkonach. Z takich miejsc czasem słabo widać scenę, a nawet telebimy.
Ty chciałbyś być bliżej?
Tak.
Jeżeli kupuję bilet na koncert za 400 czy 500 złotych, to mam takie samo prawo do przeżywania tego wydarzenia, jak każdy inny uczestnik.
Jeżeli chcę być w pierwszym rzędzie, blisko sceny, to nie powinienem być automatycznie kierowany gdzieś na koniec obiektu tylko dlatego, że poruszam się na wózku.
Jak sobie z tym poradzić?
Ja zwykle potrafię doprosić się o możliwość przebywania pod samą sceną. Wynika to jednak przede wszystkim z mojego charakteru, determinacji i odpowiedniego przygotowania do rozmowy z ochroną czy organizatorami. Natomiast uważam, że nie powinno to tak wyglądać.
Jaka jest alternatywa?
Mam na to pewien pomysł. Osoba z niepełnosprawnością mogłaby już na etapie zakupu biletu lub rejestracji zgłosić swoje potrzeby. Organizator miałby wtedy możliwość przygotowania odpowiedniego, bezpiecznego miejsca, na przykład za barierkami, w pobliżu ochrony i blisko sceny.
Niektórzy organizatorzy już stosują takie rozwiązania i bardzo to doceniam. Skoro jedni potrafią, to dlaczego nie miałoby to stać się standardem?
Co by dla Ciebie znaczyło, gdyby to faktycznie stało się standardem?
Że doszliśmy do momentu, w którym osoba z niepełnosprawnością nie musi uporczywie wysyłać maili, prosić i tłumaczyć, dlaczego chciałaby mieć godne miejsce na koncercie.
Dostępność powinna być czymś naturalnym, a nie przywilejem, o który trzeba za każdym razem walczyć.
Gdy wybierasz się dalej, to na co zwracasz szczególną uwagę?
Na to samo, co w przypadku koncertów i festiwali: czy miejsce, do którego chcę pojechać, jest dostosowane do mojego wózka elektrycznego. Jego możliwości muszę uwzględnić w swoich planach.
Co to dokładnie oznacza?
Przede wszystkim muszę wiedzieć:
- czy zmieszczę się do windy, czy jej wymiary i udźwig są odpowiednie,
- czy bez problemu wjadę do pokoju hotelowego,
- czy będę miał w nim wystarczająco dużo przestrzeni do swobodnego poruszania się.
Dla mnie dostępność nie jest dodatkowym udogodnieniem czy luksusem. To podstawowy warunek, który pozwala mi bezpiecznie podróżować, zwiedzać, uczestniczyć w koncertach i po prostu korzystać z życia na takich samych zasadach jak inni ludzie.
Korzystasz z aplikacji i stron internetowych, żeby zarezerwować noclegi? Jak je oceniasz?
Te, których używam, mają filtry umożliwiające wyszukiwanie ofert dostosowanych do potrzeb osób z niepełnosprawnościami. Problem polega jednak na tym, że bardzo często te filtry są gdzieś głęboko schowane w ustawieniach i trzeba się trochę naszukać, żeby do nich dotrzeć.
Jak już znajdę informację o dostępności, to i tak muszę ją potwierdzić. Lepiej zadzwonić, bo sam opis nie zawsze daje pełny obraz sytuacji.
Czyli spotkałeś się z ofertą noclegową, która w opisie i na zdjęciach sugerowała dostępność, a rzeczywistość była zupełnie inna?
Tak, spotkałem się z takimi sytuacjami. Znajdowałem z nich wyjście, jednak uważam, że ludzie nie powinni być zmuszani do kombinowania i szukania rozwiązań na własną rękę. Musimy pamiętać o uczciwości wobec siebie i przede wszystkim wobec gości.
Czego byś oczekiwał w tej kwestii?
Jeżeli obiekt ma jakieś ograniczenia architektoniczne, powinno to być wyraźnie zaznaczone w ofercie. Wtedy osoba zainteresowana noclegiem może świadomie zdecydować, czy dane miejsce odpowiada jej potrzebom.
Ważne jest, żeby informacje dotyczące dostępności były jasne, szczegółowe i łatwe do znalezienia.
Tadeusz Łuczak – działacz na rzecz osób z niepełnosprawnościami, dziennikarz, bloger (Perspektywa Tadeusza).

